Zupa grzybowa ze świeżych grzybów

Kiedy wracałam zmęczona z kilkugodzinnego spaceru po lesie, na który do tego trzeba się było wybrać wczesnym rankiem, marznąc w pierwszych prawdziwych chłodach jesieni – choć ciało, zmęczone i obolałe po kilku kilometrach wędrówki, zaczynało już protestować na miękkim fotelu samochodu, a oczy zamykały się łaknąc choć kwadransa drzemki, moją znajdującą się na skraju snu głowę zajmowały myśli o tym, jak wykorzystam zebrane grzyby. Kosz był pełen, więc nawet po mozolnym oczyszczaniu i obieraniu grzybów, które czekało mnie jeszcze tego samego wieczoru, powinno zostać  ich na tyle dużo by zarówno je ususzyć, zamrozić, a z części od razu przygotować coś pysznego. – Trudno, musisz mi teraz ugotować grzybową – przez opary zmęczenia dotarł do mnie głos skupionego na drodze S., który mimo zapewnień, że nie ma serca do grzybobrania, zebrał niemal tyle samo grzybów, co ja. – Trudno – mruknęłam z trudem rozchylając powieki, by spojrzeć na jego miłą

Chleb codzienny. Żytnio-pszenny chleb na zakwasie

Przeczytałam ostatnio nagłówek w jednym z poczytnych tygodników, w którym autor prowadził rozważania nad nową modą na domowy wypiek chleba. Przyznam szczerze, że nie doczytałam artykułu do końca, tak zirytowało mnie słowo moda. To smutne, gdy modą nazywa się chęć powrotu do tradycji, to tragiczne, że modą nazywa się rosnącą świadomość Polaków o tym jak szkodliwa jest tania, wysoko przetworzona żywność oraz że jeśli nie wrócimy do kultywowania tradycji znanych od wieków, wkrótce wszyscy zapomnimy o tym, skąd właściwie bierze się (lub brało się kiedyś) jedzenie. Podirytowana tymi przemyśleniami poszłam do kuchni oddać się najnowszej modzie i wstawiłam do piekarnika domowy chleb na zakwasie.

Zakwas żytni na chleb

No i stało się. Że wypowiedziałam wojnę, to chyba za dużo powiedziane, niemniej jednak powzięłam postanowienie, że kończę z produkowanym na skalę przemysłową gąbczastym zapchajworem ze sklepów i lansujących się na tradycyjne sieci piekarenek, wyrastających na osiedlach, jak grzyby po deszczu. Dość już nafaszerowanych spulchniaczami, antypleśniową chemią i innymi truciznami, nieświeżych dzień po zakupie pseudochlebów i bułek. Drżąc pielęgnowałam go kilka dni i oto jest – jego wysokość zakwas żytni na chleb.

Jajka faszerowane z suszonymi pomidorami i fetą

Wraz z nadejściem wiosny, powoli zbliża się również Wielkanoc. To oczywiście niezwykle ważne katolickie święto, ale dla mnie to czas celebrowania budzącej się do życia przyrody, końca zimy i powrotu długich dni. Dość już zimowej szarości, pora na zieleń i ciepło wiosennego słońca. Przy tej okazji miliony Polaków wraz z rodziną i przyjaciółmi zasiądzie do stołów, gdzie pysznić się będą wyniosłe baby i ozdobne mazruki, jednak pierwsze skrzypce grać będzie ono – jajko.

Fasola bo bretońsku z szybkowaru 

Fasolka po bretońsku w pomidorowym sosie z dodatkiem aromatycznej kiełbasy to jeden z moich smaków dzieciństwa. Lubię to danie za jego zwyczajność, swojskość, proste składniki i wspaniały smak. I chociaż po trosze fasola po bretońsku kojarzy mi się z kuchnią biwakową – daniem ze słoika odgrzewanym w blaszanym rondelku na turystycznej kuchence – to ta domowa fasolka jest zupełnie inna, wyjątkowa. W razie potrzeby do zabrania pod namiot również się sprawdzi. 😉

Tradycyjne kotlety mielone

W kuchni, tak jak w każdej innej dziedzinie życia, warto jest mieć szerokie horyzonty, być otwartym na nowe smaki i eksperymentować, by znaleźć swoją ulubioną wersję jakiegoś dania. Egzotyczne przyprawy i składniki z dalekich krain są fascynujące, przepisy z zamorskich kuchni nowe i inspirujące, jednak od czasu do czasu dobrze jest zjeść swojski kotlet mielony z surówką z tartej marchewki i łychą jęczmiennej kaszy, prawda?