Chłopski garnek z ziemniakami i kiełbasą

Nieczęsto sie do tego głośno przyznaję, ale jestem z zamiłowania ziemniakożercą. Nigdy nie ma u mnie w domu nadmiaru ziemniaków. Nie, nie! Nie dlatego, że tyle ich jem (bo gdybym jadła, to trzeba by mnie toczyć), lecz dlatego, że gdyby były, to bym je jadła – prosto z gara, najlepiej ugotowane w mundurkach, z samą solą i masłem. Albo w jednogarnkowej chłopskiej potrawce, z kiełbasą i mielonym mięsem – przaśnej, sycącej, kalorycznej i bardzo, bardzo pysznej!

Kapuśniak z kiszonej kapusty

Jak wiele razy wspominałam, nie znoszę zimy. Bure, smutne miesiące późnej jesieni i zimy są dla mnie zawsze czymś w rodzaju niezasłużonej kary. Oczywiście ta pora roku ma swoje uroki, jak choćby Gwiazdka lub pierwszy śnieg, który na chwilę przykrywa zimowy brud bielusieńką kołderką, a jednak na nic tak nigdy nie czekam, jak na pierwsze oznaki wiosny. Na wiatr, który zamiast przyprawiać o dreszcze, delikatnie muska odkryte głowy i plącze apaszki, pęczniejące w słońcu pąki drzew i krzewów, wyraźnie dłuższe dni… Przezimowałam jakoś – w niektórych kwestiach nieco próżnowałam, co widać, w innych wręcz przeciwnie… lecz to nie miejsce na takie zwierzenia. I ponieważ zima się powoli kończy, pożegnam ją z klasą – bo przepisem. I to nie byle jakim.

Grillowana kanapka z oscypkiem i borówką brusznicą

Kocham nasze polskie Tatry i Zakopane. Mam wyryte w pamięci ukochane, najbliższe mojemu sercu widoki: z Hali Ornak, znad pobliskiego Stawu Smreczyńskiego, z Hali Kondratowej czy Doliny Małej Łąki. Góry… Jeśli marzę o swoim miejscu na Ziemi, to widzę niewielki dom ze spadzistym dachem, położony w spokojnej części Zakopanego, z wysokimi świerkami na podwórzu, skąd blisko na spacer do Doliny Strążyskiej. Ale z Tatrami i Zakopanem wiążą się nie tylko doznania metafizyczne, ale także korowód doznań kulinarnych.

Zalewajka

Nie jestem miłośniczką zup. Nie lubię smaku, konsystencji. Nie lubię pomidorowej, ogórkowej, o mdłości przyprawia mnie jarzynowa, a krupnik jest koszmarem z dzieciństwa. Mogłabym tak wymieniać bez końca, dając upust swojemu niesmakowi do zup. Ale od każdej zasady są wyjątki. W moim przypadku trzy: pierwszy z nich to domowy rosół z kluseczkami, czerwony barszczyk z uszkami lub ziemniakami oraz nieśmiertelna, swojska zalewajka.