Prosta fasolka po bretońsku

– A może zjesz trochę fasolki po bretońsku? – zapytał mnie ktoś kiedyś. Kiedy już dostałam sporą miskę mojemu zdziwieniu nie było końca. Ziarna fasoli mogłabym bowiem policzyć na palcach obu rąk, choć zawartość miski była naprawdę gęsta – od mięsa, nie od fasoli. – Co to? – Spytałam lekko zbita z tropu. – No… fasolka. – Ale gdzie ona? Przecież to jest  mięsiwo po bretońsku!