Domowy rosół warzywno-mięsny

Rosół, król na polskim stole. Obowiązkowy punkt programu niedzielnego obiadu z rodziną, po którym następuje równie nieśmiertelny schabowy z ziemniakami. Jedni go uwielbiają, inni szczerze nie znoszą, jednak nie da się zaprzeczyć, że dobry, gotowany z sercem bulion na bazie mięsa i dużej ilości warzyw to jedna z podstaw w kuchni. Dlaczego więc nasze mamy, a nawet babcie, zapomniały jak się go gotuje?

Zupa pomidorowa z pulpecikami

Zupy to zasadniczo nie moja bajka – tak już mam. Skąd dokładnie mi się to wzięło? Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, nie zmienia to jednak faktu, że te które jadam stanowią naprawdę wyjątki potwierdzające regułę. I jeszcze jakiś czas temu nie pomyślałabym, że w moim kuchennym repertuarze na stałe zagości zupa pomidorowa… Jednak gotowanie dla kogoś to przecież zupełnie inna para kaloszy.

Kapuśniak z kiszonej kapusty

Jak wiele razy wspominałam, nie znoszę zimy. Bure, smutne miesiące późnej jesieni i zimy są dla mnie zawsze czymś w rodzaju niezasłużonej kary. Oczywiście ta pora roku ma swoje uroki, jak choćby Gwiazdka lub pierwszy śnieg, który na chwilę przykrywa zimowy brud bielusieńką kołderką, a jednak na nic tak nigdy nie czekam, jak na pierwsze oznaki wiosny. Na wiatr, który zamiast przyprawiać o dreszcze, delikatnie muska odkryte głowy i plącze apaszki, pęczniejące w słońcu pąki drzew i krzewów, wyraźnie dłuższe dni… Przezimowałam jakoś – w niektórych kwestiach nieco próżnowałam, co widać, w innych wręcz przeciwnie… lecz to nie miejsce na takie zwierzenia. I ponieważ zima się powoli kończy, pożegnam ją z klasą – bo przepisem. I to nie byle jakim.

Ziemniaczana zupa krem z grzankami czosnkowymi i fetą

Ten wpis jest wyjątkowy, bo dotyczy czegoś, co wcześniej w zasadzie się nie zdarzyło. Zupy nie należą do moich ulubionych dań, w mojej kuchni regularnie pojawia się tylko rosół i moja ukochana zalewajka. Kto wie, może z czasem ten jedyny w swoim rodzaju przypadek, kiedy ugotowałam inną zupę, stanie się początkiem nowego rozdziału w mojej kuchni?

Zalewajka

Nie jestem miłośniczką zup. Nie lubię smaku, konsystencji. Nie lubię pomidorowej, ogórkowej, o mdłości przyprawia mnie jarzynowa, a krupnik jest koszmarem z dzieciństwa. Mogłabym tak wymieniać bez końca, dając upust swojemu niesmakowi do zup. Ale od każdej zasady są wyjątki. W moim przypadku trzy: pierwszy z nich to domowy rosół z kluseczkami, czerwony barszczyk z uszkami lub ziemniakami oraz nieśmiertelna, swojska zalewajka.