Fasola bo bretońsku z szybkowaru 

Fasolka po bretońsku w pomidorowym sosie z dodatkiem aromatycznej kiełbasy to jeden z moich smaków dzieciństwa. Lubię to danie za jego zwyczajność, swojskość, proste składniki i wspaniały smak. I chociaż po trosze fasola po bretońsku kojarzy mi się z kuchnią biwakową – daniem ze słoika odgrzewanym w blaszanym rondelku na turystycznej kuchence – to ta domowa fasolka jest zupełnie inna, wyjątkowa. W razie potrzeby do zabrania pod namiot również się sprawdzi. 😉


098 fasolka po bretonsku V2

Gotując fasolkę po bretońsku, kieruję się kilkoma swoimi zasadami. Przede wszystkim uwielbiam fasolę w mocno pomidorowym sosie – broń boże nie w wodzie zabarwionej koncentratem i zagęszczonej mąką. Po drugie w fasolce po bretońsku pierwsze skrzypce musi grać fasola, a nie mięso. Znam osoby, które przygotowują bardzo mięsną wersję, ja jednak za taką nie przepadam. Do przygotowania fasoli używam dobrej, podwędzanej kiełbasy i niewielkiej ilości wędzonego boczku, tak by nadać potrawie charakterystyczny smak, jednak mięso ma być tylko towarzystwem dla jedynej królowej na talerzu. Taka gęsta, aromatyczna i pełna smaku wersja fasoli po bretońsku zdecydowanie jest moją ulubioną.

Fasola po bretońsku nie jest daniem, które można ugotować na obiad spontanicznie. Niestety suche ziarna fasoli powinno się najpierw namaczać przez kilka godzin, a potem gotować jeszcze przynajmniej godzinę do dwóch, aż fasola będzie dostatecznie miękka. Ten czas zależny jest od gatunku fasoli i czasu moczenia. Na szczęście gotowanie fasolki można znacznie skrócić, jeśli posiada się w domu szybkowar.

Szybkowar to szczelny, ciśnieniowy garnek – podczas gotowania wewnątrz szybkowaru wytwarza się wysokie ciśnienie, dzięki któremu woda wrze w wyższej niż 100 stopni temperaturze. To oznacza, że jego zawartość gotuje się nawet kilkukrotnie szybciej, niż w normalnym garnku z pokrywką. Pozwala to zaoszczędzić czas oraz zużycie energii potrzebnej do gotowania.

Fasolka bo bretońsku
z szybkowaru

  • 500 g suszonej białej fasoli, np. piękny jaś
  • 1 kartonik przecieru pomidorowego (ok. 500 ml)
  • 1 laska dobrej kiełbasy
  • opcjonalnie: 80-100 g wędzonego boczki, 2-3 dobrej jakości parówki
  • 2-3 ząbki czosnku
  • średnia cebula
  • majeranek
  • liście laurowe
  • ziele angielskie
  • pieprz w ziarenkach, sól
  •  cukier
  • olej

Fasolę zalej zimną wodą na centymetr ponad poziomem ziaren. Namaczaj kilka godzin, najlepiej zrobić to rano w dniu, w którym chcesz gotować fasolę lub dzień wcześniej, wieczorem. Namoczoną fasolę wraz z wodą, w której się moczyła przełóż do szybkowaru. Jeśli trzeba uzupełnij wodę tak, by zakrywała fasolę i sięgała do minimalnego poziomu wskazanego w szybkowarze. Dodaj pół łyżeczki soli, kilka ziarenek ziela angielskiego i 3-4 listki laurowe. Zamknij szybkowar i ustaw ciśnienie zgodnie z instrukcją. Od momentu puszczenia pary gotuj ok. 20-30 minut. Otwórz szybkowar, spuszczając parę lub polewając zamkniętą pokrywę strumieniem chłodnej wody.
Dokładny czas gotowania fasoli tak jak w przypadku gotowania w zwykłym garnku również zależy od rodzaju fasoli, a nawet jej producenta i tego, jak długo się moczyła, dlatego trudno jest podać idealny czas gotowania. Jeśli chcesz ugotować fasolę bez namaczania, gotuj ok. 30 minut. Namoczona przez noc fasola po 20 minutach powinna być miękka. Warto w tym przypadku otworzyć szybkowar szybko, poprzez schłodzenie pokrywy, by sprawdzić stan fasoli. Gdyby okazała się niedogotowana, z powrotem zamknij garnek i gotuj dodatkowe kilka minut od wytworzenia się ciśnienia.
W międzyczasie przygotuj sos pomidorowy. Cebulę i czosnek obierz i posiekaj drobno. Kiełbasę pokrój w plasterki lub półplasterki, jeśli chcesz dodać boczek, pokrój go w niezbyt grubą kostkę. Rozgrzej w rondelku łyżkę oleju i zeszklij czosnek i cebulę, dodaj wędliny i podsmażaj kilka minut na średnim ogniu, aż zaczną się lekko złocić, a z boczku wytopi się tłuszcz. Dodaj przecier pomidorowy, porządną szczyptę majeranku, 2-3 kuleczki ziela angielskiego, laurowy liść i kilka ziarenek pieprzu. Wymieszaj dokładnie i zagotuj – posól i posłodź lekko do smaku, by zredukować kwaśny smak pomidorów.
Ugotowaną fasolę odcedź i i dodaj do garnka z sosem. Wymieszaj i gotuj jeszcze ok. 10 minut, by smaki się połączyły. Podawaj z pajdą świeżego chleba.

Jeśli nie dysponujesz szybkowarem, po prostu ugotuj fasolę w normalnym garnku. Przepis jest analogiczny, tylko czas gotowania dłuższy.
Czasem do fasolki po bretońsku dodaję parówki. Zanim jednak zdecydujesz się na taki dodatek, upewnij się co do jakości parówek. To jeden z najpaskudniejszych wyrobów wędliniarskich, zdecydowana większość parówek znajdujących się na sklepowych półkach to naszpikowane chemią odpady, których sprzedaż powinna być zakazana. Dlatego też zanim kupisz parówki, przeczytaj skład na opakowaniu. Im krótszy, tym produkt lepszy. Zwróć szczególną uwagę na zawartość mięsa – odłóż od razu na półkę parówki, w których znajduje się mięso oddzielone mechanicznie (MOM), choćby w niewielkim procencie, zwłaszcza jeśli chcesz podać je dzieciom. Nie podsmażaj parówek, nie gotuj ich długo. Jeśli chcesz dodać je do fasoli, zrób to na sam koniec, 2-3 minuty przed końcem gotowania. Parówki, z racji swojej niskiej jakości, są nafaszerowane różnymi konserwantami. Wśród nich są azotyny (odpowiadają między innymi za apetyczny różowiutki kolor wędlin), które w wysokiej temperaturze wytwarzają jedne z najbardziej rakotwórczych substancji – N-nitrozaminy. Oczywiście dotyczy to wszystkich wędlin i kiełbas. Im mniej konserwujących azotynów w składzie, tym lepiej dla nas.
Jeśli cały garnek fasolki to dla ciebie za dużo na jeden raz – możesz ją spokojnie zamrozić i mieć gotowy obiad na dni, kiedy nie masz czasu lub ochoty gotować. Wrzącą fasolkę możesz także przelać do czystych i wyparzonych słoików, mocno zakręcić, odstawić do góry dnem do wystygnięcia. Tak zamknięte słoiki bez pasteryzowania możesz przechowywać w lodówce przez 2-3 tygodnie. Takie słoiki są idealne do zabrania do pracy lub na leniwe dni, kiedy nie gotujesz. Wystarczy otworzyć, odgrzać i gotowe.
Niech cię nie zwiedzie nazwa tej potrawy – fasolka po bretońsku to danie kuchni polskiej, zupełnie nieznane w Bretanii. To jedno z wielu polskich dań z nazwą sugerującą inne pochodzenie. Podobnie Grecy – rybę po grecku znają jedynie z opowiadań polskich turystów. 😉

098 fasolka po bretonsku V3

Fasola bo bretońsku z szybkowaru 
5 (100%) 1 vote

8 komentarzy

  1. Super- kupiłam nowy szybkowar i teraz będę go testowała na fasolce pozdrawiam

  2. Ja często jadam w Bretanii Podobną fasolkę – może bez takiego mocnego sosu pomidorowego ale z pomidorami i jest to tam znane i nawet sprzedają to w supermarketach w słoikach z wołowiną kosztuje 1,5 kg około 10 – 12 Euro

  3. Wyszła pyszna fasolka , wszystko robiłam zgodnie z przepisem. Dziekuje :-))

  4. Cześć… weszłam przypadkiem i mam pytanie. Jakiego używasz przecieru pomidorowego ? Mieszkam w małej mieścinie, gdzie ciężko kupić coś „innego”… ja używam najpopularniejszego pudliszki ale wydaje mi się, że taki ze słoika będzie gęstszy od kartonowego. I również chyba islam zapytać Dlaczego gotujeSz fasolę w wodzie, w której się moczyła? U nas panuje przekonanie, że wodę trzeba zmienić nawet w trakcie gotowania (jak się za gotuje, odlewasz wodę dodajesz nowa) i daje się dużo majeranku, żeby nie było jakże popularnych po fasoli wzdęć…. co o tym sadzisz ? Pozdrawiam 😉

    • Cześć Iza,
      Generalnie jeśli tylko mogę korzystam z zapasu własnych przecierów pomidorowych, jeśli nie mam już wiosną swoich zapasów, to w zasadzie nie mam jakiegoś ulubionego przecieru konkretnej marki. Wybieram te w rozsądnym przedziale cenowym, głównie w kartonikach.
      Jeśli natomiast chodzi o gotowanie w tej samej wodzie, to gotowałam na oba sposoby – w tej samej wodzie, w której się moczyła i świeżej – prawdę mówiąc nie widzę różnicy. Doszłam do wniosku, że to chyba jeden z kuchennych mitów. Być może ma to znaczenie dla osób, które są bardzo podatne na wzdęcia, dla mnie raczej nie. Substancje powodujące wytwarzanie się w jelitach gazów rozkładają się tak podczas moczenia, jak i gotowania, ale nie mam wrażenia, że w tej wodzie zostają i mi szkodzą. Dobrze ugotowana, miękka fasola z dodatkiem odpowiednich przypraw, w tym właśnie majeranku czy też kminku lub czarnuszki, nie powinna powodować przykrych dolegliwości. Co innego fasola niedogotowana, twardawa – zawsze gotuję do miękkości i problemów ze wzdęciami większych nie mam.
      Pozdrowienia
      Iga

  5. extra przepis, rodzince bardzo smakował zrobię na pewno jeszcze kilka razy. Pozdrawiam

Masz ochotę? A może zjadłeś i ci smakowało? Daj mi o tym znać! Zostaw komentarz :)