Ragù alla bolognese – prawdziwy sos boloński do makaronu

Kuchnia włoska jest znana niemal każdemu, przynajmniej w teorii. Każdy chyba, zapytany o kuchnię włoską, bez większego namyślania się wymieni jej sztandarowe dania: pizzę, sałatkę caprese, spaghetti carbonara i oczywiście – bolognese. Te klasyczne potrawy stały się inspiracją dla tak ogromnej rzeszy kreatywnych w kuchni osób z całego świata, że stworzono ich niezliczone wersje i kombinacje, które czasem od oryginałów różnią się niemal wszystkim! Ale dziś będzie klasycznie: prawdziwe, długo duszone ragù alla bolognese.

059 ragu alla bolognese V4

 

Ja też mam wśród swoich ulubionych dań błyskawiczną imitację spaghetti bolognese – taką, której przygotowanie zajmuje mi góra pół godziny i która nie ma prawie nic wspólnego z prawdziwym makaronem z sosem bolońskim. Lubię ją, jest pyszna, pełna smaku pomidorów, czosnku, ziół i mięsa, ale tak naprawdę nazywanie tego sosu bolońskim to kulinarne świętokradztwo. Bo prawdziwy sos bolognese jest niespieszny, bogaty w smaki i aromaty, których nie da się wydobyć podczas szybkiego gotowania w biegu. Jest szlachetny, aromatyczny i wyjątkowo pyszny.

Takie długie, powolne gotowanie przypomina mi o tym, że prawdziwie dobre rzeczy nie mogą powstawać szybko i byle jak. Czy mówimy o jedzeniu, czy o jakichkolwiek innych rzeczach i sprawach dnia codziennego – nieważne. To co dobre wymaga czasu, spokoju, zaangażowania i dużo serca. Warto więc czasem trochę zwolnić, wrzucić na luz, spędzić czas powoli, bez stresu, a w międzyczasie ugotować sobie ragù alla bolognese i przekonać się, że włoska kuchnia to coś więcej, niż fastfood. To prawdziwy, domowy comfort food. 

Jeszcze na koniec, zanim zaczniemy gotować – ciekawostki. Sos boloński powinno się raczej podawać na makaronie tagliatelle lub pappardelle – cienkie nitki spaghetti nie mogą dobrze utrzymać ciężkiego sosu. I a propos imitacji tego dania – jakiś czas temu włoscy szefowie kuchni postanowili przeciwstawić się propagowaniu nieudolnych wariacji na temat bolognese i wyruszyli na kulinarny ratunek ulubionej potrawy milionów. Smakosze bowiem załamują ręce w przerażeniu, gdy widzą stosowanie mięsa drobiowego jako substytutu kluczowego składnika – mielonej wołowiny. Nie ma też tutaj miejsca na mięsne pulpeciki, masło czy śmietanę. Dlatego też w styczniu 2010 roku 450 kucharzy w restauracjach w 50 krajach świata gotowało prawdziwe bolognese według receptury zatwierdzonej przez bolońską Izbę Handlową w 1982 roku.
I dobrze. O tradycję trzeba dbać!

Drukuj
Ragù alla bolognese
Przygotowanie
40 mins
Gotowanie
3 hr 20 mins
W sumie
4 hr
 

Tradycyjny włoski sos boloński z mielonej wołowiny.

Kategoria: Dania z makaronem, Danie główne - z mięsem
Kuchnia: włoska
Porcje dla: 6 osób
Autor: JestPysznie.pl
Składniki
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 2 średnie marchewki
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 1 średnia cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 50-70 g wędzonego boczku
  • 1 szklanka mleka
  • 1,5 szklanki czerwonego wytrawnego wina
  • 2 puszki pomidorów lub 1 puszka i 1 kartonik passaty
  • 3 łyżki oliwy
  • 3 listki laurowe
  • sól, cukier, pieprz w ziarnach
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • garstka listków świeżego tymianku opcjonalnie
  • do podania: starty parmezan i makaron ok. 80-100 g na osobę, najlepiej tagliatelle
Sposób przygotowania
  1. Marchewkę obierz i zetrzyj na dużych oczkach tarki, seler naciowy pokrój w drobną kosteczkę, posiekaj drobno cebulę i czosnek. Pomidory w puszce zmiksuj blenderem.

  2. Boczek pokrój drobno: w cieniutką kostkę. 

  3. Na średnim ogniu w garnku lub na patelni z przykrywką rozgrzej oliwę i podsmaż boczek na złoto. Następnie dodaj cebulę oraz czosnek i podsmażaj, aż cebula się zeszkli. 

  4. Dodaj marchew i seler, podsmażaj ok. 5 minut mieszając od czasu do czasu, aż zmiękną.

  5. Wołowinę dodaj do boczku i warzyw, podsmażaj mieszając przez ok. 8-10 minut. Staraj się jak najbardziej rozbić kawałki mięsa, by nie zbijały się w duże grudki - najwygodniej robić to widelcem (uwaga na teflonowe patelnie!).

  6. Gdy cała wołowina obsmaży się dokładnie, dodaj mleko, wymieszaj i gotuj kilka minut na średnim ogniu, aż płyn się zredukuje.

  7. Następnie wlej wino i znów gotuj kilka minut, aż większość płynu odparuje.. 

  8. Dodaj przecier pomidorowy do zawartości patelni i dokładnie wymieszaj, dorzuć liście laurowe, kilka ziarenek pieprzu i suszone oregano.

  9. Zmniejsz ogień pod patelnią do minimum, nałóż pokrywkę i duś sos przez 2 do 3 godzin. Mieszaj od czasu do czasu, aby nie przywarł do dna garnka. Próbuj w czasie gotowania, by przekonać się, jak zmienia się bogactwo smaku sosu i czy sos nie jest za kwaśny - w trakcie gotowania 2 razy dodałam po łyżce cukru. Na sam koniec, tuż przed podaniem, posól do smaku.

  10. Podobno najlepiej smakuje następnego dnia, ale trudno się powstrzymać, mając coś tak pysznego. Zagotuj duży garnek wody i ugotuj makaron w osolonym wrzątku, według przepisu na opakowaniu.

  11. Podawaj ze świeżo ugotowanym makaronem tagliatelle. Po nałożeniu na talerze danie posyp jeszcze parmezanem. 

    Bon Appetit!

Uwagi i porady

We włoskiej recepturze tymianku nie ma, ale to w końcu moja kuchnia, 🙂 a ja od zawsze uwielbiam to zioło, które doskonale pasuje zarówno do mięsa, jak i pomidorów. Po ok. 1,5h godziny duszenia dodałam więc trochę świeżych listków tymianku, które doskonale wkomponowały się w smak potrawy.
Także oregano, choć tak charakterystyczne dla tej kuchni, nie jest tu w zasadzie tradycyjnym składnikiem, ale użycie go wcale nie jest dużym wykroczeniem, byle oszczędnie.
Nie dodawaj natomiast bazylii. Zbyt duża ilość ziół mogłaby przytłumić właściwy smak mięsa duszonego w winie i pomidorach.
Do gotowania użyłam włoskiego czerwonego wina chianti (wym. kjanti). Podobno dawniej używano wina białego. Tego składnika zdecydowanie nie wolno pominąć - wino nadaje niesamowitego charakteru całej potrawie. Podobnie jak mleko, które ma łagodzić kwaśny smak i sprawia, że mięso jest delikatniejsze.
Zamiast parmezanu użyłam po prostu twardego, podpuszczkowego sera dojrzewającego. No i mimo wszystko, zapomniałam kupić wstążek tagliatelle, więc zjadłam ze spaghetti.



059 ragu alla bolognese V3

Ragù alla bolognese – prawdziwy sos boloński do makaronu
Oceń

93 komentarze

  1. A, i oczywiście olbrzymi błąd – brak bulionu wołowego. Generalnie we wstępie piszesz o imitacjach tego dnia, potem podajesz przepis z podstawowymi błędami.

  2. Szklanka mleka to duuuuuża przesada w tym przepisie… Mięso też należy przyprawić przed usmażeniem, posolenie na koniec sprawi, że sól będzie mocno wyczuwalna w samym sosie, a nie w jego składnikach, generalnie duży błąd. W sumie to całe postępowanie tutaj to błędy, partie mięsa, cebuli i reszty dodatków należy smażyć osobno.

  3. Bardzo fajnie, ale mam wrażenie, że od punktu szóst3go to jest zupełnie inny przepis, na inne danie… jakie mleko?? Jakie wino?? A gdzie pomidory??

    Coś tu nie gra…

    • Cześć Albercik. Punkt szósty jest do tego przepisu. Mleko dodaje się so sosu bolognese, żeby złagodzić kwaśny smak wina i pomidorów. Sos jest dzięki niemu delikatniejszy.
      Co do pomidorów – błąd przy ostatniej edycji tekstu, dodane do punktu nr 8.

      Pozdrawiam
      Iga

  4. Iga, Piękna dziewczyno zrobiłaś Fenomenalny sos! 🙂

    Cieszę się bardzo, że trafiłem tutaj przypadkiem……

    BTW
    Iga co się z Tobą dzieje?
    Mało aktywna jesteś ostatnio.
    Pozdrawiam gorąco. 🙂

    • Hej Max 🙂
      Różne sprawy sprawiły, że faktycznie trochę zaniedbałam bloga, ale powoli wracam. 🙂
      Cieszę się, że trafiłeś do mnie i mam nadzieję, że jeszcze zajrzysz 😉

      Pozdrowienia!

  5. a można zamrozić i mieć na później? Albo na takie zimowe wieczorki 😀

  6. A z resztek zawsze można zrobić burgery bolognese

  7. Przepis wypróbowany 🙂 Przepyszne! Głęboki i intensywny smak sosu robi swoje. Dziękuję 🙂

  8. Fajny przepis i piękna autorka! jutro robię; )

  9. A myślałam, że wiem, jak zrobić oryginalny sos bolognese… Jednak nie. Robię szybciej i nieco inaczej, chociaż smacznie. Muszę raz zrobić w tej wersji, bo mnie zaintrygowało 🙂 alkoholu nie będzie już prawda? Bo nie piję, aromat i smak mogę znieść 🙂

    • Aniu 🙂
      Alkohol szybko wyparowuje podczas gotowania, a przy takim czasie duszenia, jak w tym przypadku nie będzie po nim śladu!
      Pozdrawiam ciepło!
      Iga

  10. Przepis jest bardzo OK, robię podobnie, ale bez mleka: nigdy nie wydał mi się sos kwaśny, wręcz przeciwnie – lekko słodkawy (pomidory są przecież i kwaskowe i słodkie zarazem). Zaś co do makaronu to staram się kierować zasadą, jaka jest logiczna i przez Włochów szanowana: im lżejszy sos, tym cieńszy makaron. I odwrotnie oczywiście. Dlatego aglio olio peperoncino podaję ze spaghetti, a bolognse z penne. Pozdro 🙂

    • Cześć Michał 🙂
      Dzięki za odwiedziny i komentarz!
      Zasada Włochów jest słuszna, u mnie do zdjęcia pozowało spaghetti, ale to prawda, że lepiej użyć wstążek czy innego, grubszego makaronu. Ja bolognese także czasem podaję z penne, czasem z farfalle. W ogóle każdy makaron zawsze znajdzie u mnie zastosowanie 🙂

      Pozdrawiam ciepło
      Iga

  11. Czy do sosu lepiej używać passaty/tomatery czy lepiej pomidorów z puszki?

  12. Baaaardzo fajnie, że tak prawdziwie 🙂

  13. Pomidory z reguły występują w standardowych puszkach ale już passata w różnych wielkościowi butelkach. czy może Pani określić ile tej passaty Pani daje- ile to jest kartonik?

  14. Sos na pewno będzie wyborny sądząc po komentarzach, jutro będę to sprawdzał, zastanawiam sie czy sos będzie pasował do przełożenia lasagne?

    Pozdrawiam!

    • Cześć Grzesiek!
      Będzie pasował także do lasagne, ten sos pysznie się komponuje z płatam i sosem beszamelowym, Smacznego!

      Iga

  15. Witam Twój przepis robie już od roku jest rewelacyjny….ja jednak gotuje sos prawie 4 h ,oraz dodaję bulion wołowy tak szklaneczkę i jest cudownyyy .Pozdrawiam:)

  16. Hej do prawdziwego i oryginalnego sosu ragu nie dodaje się czosnku, oregano i innych takich. Mleka też się nie dodaje. Pomidory w puszce to już profanacja. Dodaje się 30 % przecier pomidorowy tylko i wyłącznie. Podlewa bulionem

    • Cześć Michalina,
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Czy masz jakieś źródło dla takiego przepisu?
      Nie jestem kulinarną purystką. Ten przepis, jak każdy inny, próbą oddania tradycyjnej kuchni po mojemu. Sądzę, że istnieją lepsze sposoby na profanację tradycyjnej receptury, niż dodanie pomidorów w puszcze zamiast 30-to procentowej passaty czy czosnku!

      W gruncie rzeczy chodzi o to, by było smacznie, czego i Tobie życzę.
      Pozdrawiam serdecznie!
      Iga

  17. Próbowałem to danie już kilka razy i z kilku przepisów. Twój podoba mi się najbardziej, choć pominąłem mleko (nie mam 🙁 ). Raz mi nie wyszło, mięso jakoś paskudnie śmierdziało, na początku zawsze niezbyt apetycznie pachnie, ale wtedy nie przestało (kupiłem bio i chyba coś z nim było nie tak). Chciałem tylko powiedzieć, że jeśli ktoś się zdecyduje gotować to danie, to lepiej niech się przygotuje na 2h cieknącej ślinki 😉 Właśnie czekam niecierpliwie i piękny zapach doprowadza mnie do obłędu!

    • Cześć Królik 🙂
      Dzięki za Twój komentarz. Najlepsze danie można zepsuć kiepskim mięsem – nawet tona przypraw nie zagłuszy tego smrodku. Jeśli to Twoje było po prostu nieświeże? Bio czy nie, kto tam wie, jak było przewożone i przechowywane w sklepie!
      Cieszę się, że Ci smakuje i mam nadzieję, że jeszcze nie raz sięgniesz po ten przepis!
      Polecam się na przyszłość 🙂

      Pozdrowienia
      Iga

  18. Hej. Mam pytanie czy mozna ten sos zrobic w wielkim garnku, zapasteryzowac i uzywac kiedy mamy ochote? Co wtedy z miesem czy to bedzie to samo jesli usmazymy nowe mieso a nastepnie dodamy sos? Bardzo lubie prawdziwe zdrowe przepisy jednak ciagle brak mi czasu wiec przewaznie wszystko robie hurtem a potem mroze/ pasteryzuje. Niestety jesli chodzi o spagetti to do tej pory siegam po gotowe sloiczki 🙁

    • Cześć Magda! Ja ten sos często gotuję w większej ilości, a potem zamrażam lub zamykam w sloikach. Wrzący przelewam do wyparzonych słoików, zakręcam i odstawiam do góry dnem do wystygnięcia. Nie pasteryzuję, przechowuję w lodówce dwa do maksymalnie trzech tygodni. Jeśli chcesz zapasteryzować to oczywiście możesz – a nawet powinnaś, jeśli chcesz przechowywać go dłużej. Osobiście nie mam doświadczenia w pasteryzowaniu, ale przetwory z mięsem też można pasteryzować z tego co wiem. Ten sos bez mięsa to już nie to samo, bo tu chodzi o to, by mięso długo dusiło się z warzywami, winem i przyprawami, ale myślę, że możesz spróbować zrobić gęsty sos bez mięsa i tylko dodać go później do takiego świeżo podsmażonego, pozwolić mu się poddusić 20-30 minut. Efekt będzie inny, ale na pewno lepszy, niż z kupnego słoika.
      Pozdrawiam serdecznie
      Iga

  19. Dzisiaj po raz pierwszy w życiu wyszła mi lazania (z czterema poprzednimi zawsze coś było nie tak, a ostatnia wręcz cała wylądowała w koszu), ale sos był trochę byle jaki – właśnie trochę za kwaśny (bez mleka) i bez warzyw. W kolejny weekend zrobię sos dokładnie wg tego przepisu, już wiem, ze z warzywami i mlekiem efekt będzie super. Moze pomimo sromotnych kilku porażek okiełznam lazanię na dobre;-)

    • Cześć Sławek,
      Jeśli sos pomidorowy wychodzi Ci za kwaśny, zawsze możesz dodać do niego trochę cukru. Robię tak często, dosładzam zarówno sos, jak i zupę pomidorową – zwłaszcza jeśli gotuję z przecierem czy koncentratem pomidorowym, bo one są dość kwaśne. Lasagne z tym sosem jest obłędnie dobre – do tego sos beszamelowy i mozarella zapieczona na wierzchu – pycha!
      Mam nadzieję, że wyjdzie dokładnie taka, jakiej oczekujesz 🙂
      Pozdrawiam serdecznie
      Iga

  20. Pierwszy raz zrobiłem sos bolognese od początku do końca sam. Sosu z puszki nie można nawet porównywać z własnoręcznie przyrządzonym daniem. Bardzo dobry przepis. Pozdrawiam!

    • Cześć Oskar! Dzięki za komentarz, bardzo się cieszę, że Ci smakowało! Mam nadzieję, że coś jeszcze znajdziesz dla siebie na moim blogu.

      Pozdrawiam
      Iga

  21. Hej Iga 🙂 o co chodzi z łodygami sera ? To mam być w koncu łodyga (z liśćmi czy bez ) czy korzeń/ warzywo selera ? Pozdrawiam 🙂

    • Cześć Michał, wybacz zwłokę w odpowiedzi na Twoje pytanie. Chodzi mi o łodygi selera naciowego. W sklepach czy na rynku znajdziesz obok selera korzeniowego również odmianę naciową. Długie, jasnozielone łodygi, twarde i kruche – nie chodzi o młody seler korzeniowy z ciemnozieloną natką. Jeśli nie wiesz, o które warzywo chodzi, wygooglaj proszę hasło „seler naciowy”.

      Pozdrawiam serdecznie
      Iga

  22. Właśnie przygotowuje sos na jutrzejszy obiad ciekawa jestem smaku

  23. Jedna, zasadnicza uwaga: na słowa spaghetti bolognese każdy Włoch natychmiast znajdzie się w stanie przedzawałowym. Bolognese nie nadaje się do spaghetti !!! Nie dlatego, że taki kaprys mają Włosi, ale dlatego, że jest to logiczne i wynika z konstrukcji potrawy. Mięsne bolognese jest sosem zbyt ciężkim, aby utrzymało go spaghetti – po prostu zjedzie z makaronu. Bolognese podać należy albo z tagliatelle, albo z pappardelleSmacznego 🙂

    • Hej Tomek! Zgadza się, wspomniałam o tym z resztą (nie doczytałeś:) ). Osobiście nie jestem aż taką straszną kulinarną purystką – poradziłam sobie ze spaghetti, pomimo spływającego sosu, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że dla tradycjonalistów podanie tego sosu z nitkami spaghetti to świętokradztwo. W domowych warunkach można jednak czasem lekko zgrzeszyć i podać ten sos ze spaghetti lub innymi kształtami makaronów – mnie akurat nie chciało się iść do sklepu, kiedy odkryłam, że zabrakło mi tagliatelle.
      Pozdrawiam i smacznego!
      Iga

  24. Hej Iga.
    Dziekuje za super przepis. Sos wyszedl nieziemski. ;). Tak samo jak ty bardzo uwielbiam gotowac i duzo eksperymentuje w kuchni i wymyslam przepisy. Jednak twøj przepis pozostawilam prawie w orginale i tylko dodalam szczypte bazylii oraz cayennepeppar;).

    Pozdrawiam serdecznie

    • Cześć 🙂 Pieprz kajeński na pewno zaostrzył smak sosu. Czemu nie, też lubię pikantne jedzenie.
      Pozdrawiam
      Iga

  25. Sos robiłam do tej pory prawie identycznie – nie dodawałam jedynie mleka. Wczoraj dodałam i moim zdaniem wyszedł mi najlepszy jak do tej pory sos. To był ten brakujący smak w tej kompozycji.
    Wreszcie nie musiałam się zastanawiać co tu zrobić, jak wyszło mi zbyt kwaśno.
    Mleko rzeczywiście pięknie łagodzi smak sosu.
    Będę tu zaglądać, bo blog jest naprawdę bardzo fajny i jak widzę pyszny 🙂

    • Cześć Joasiu 🙂 Cieszę się, że udało Ci się udoskonalić swój przepis. Ja ostatnio znów zrobiłam gar sosu bolońskiego, nie mogę się go najeść 🙂 Zapraszam serdecznie do zaglądania, mam nadzieję, że znajdziesz dla siebie coś jeszcze.
      Pozdrowienia
      Iga

  26. Wystarczy dobre włoskie wino czerwone wytrawne I nie musi to byc Chanti ….;)

  27. szkoda ze nie przeczytalam do konca bloga przed wybraniem sie na zakupy. Mialam problem jakie wino uzyc, a tu sie okazuje ze autorka podaje konkretna nazwe Chanti!
    Mam nadzieje ze sosik przy innym winie tez wyjdzie dobry, bo maz juz czego z niecierpliwoscia!

    • Hej Magda 😉 Podałam tę nazwę jako przykład wina, którego można użyć. Robiłam ten sos także z innymi winami i również był wyborny. Ważne by wino było aromatyczne i zwyczajnie smaczne – nie jestem w dziedzinie win specjalistką, więc zarówno do picia, jak i gotowania wybieram takie, które odpowiada mi smakiem.

  28. Hello Iga … Mleko jak najbardziej a jak jeszcze dodasz ze 3 goździki i bulion wolowy przed dodaniem pulpy passaty to wydobędziesz prawdziwy smak bolognese.a co do karoliny aa hmmm… To musi byc biedny samotny człowiek . 😉 mleko wino i goździki to podstawa dobrego sosu jak i reszta skladnikow no i oczywiscie pyrkanie na malym ogniu 3-4 godzinki to jest to… Ps. Podoba mi sie twoja stronka… 😉

    • Hej Arti 🙂 aż poczułam zapach tego sosu z goździkami, na pewno wypróbuję. Dzięki wielkie i zapraszam ponownie!
      Pozdrawiam!
      I.

  29. No Iga!!! Masz u mnie wielkiego plusa za to Ragù. Do tej pory robiłem „spaghetti” mniej więcej wg, Twojego szybkiego przepisu. Nie lubię sztywno trzymać się przepisów, ale tutaj zrobiłem „prawie” dokładnie i wyszło coś rewelacyjnego!!! Już nigdy podróbek!!! Bo jak to było w jednym kabarecie „wszystko co oryginalne jest lepsze”.
    Pozdrawiam i chyba skuszę się na poczytanie Twoich przepisów 😉

    • Cześć 🙂 cieszę się na te miłe słowa. Mam nadzieję, że znajdziesz tu jeszcze coś dla siebie.

      Pozdrawiam i smacznego życzę
      Iga

  30. Jakbyś była choć trochę bystrzejsza, niż wydaje ci się że jesteś, to sprawdziłabyś, że w Wikipedii przepis ten pojawił się miesiąc później niż na tym blogu.

  31. pyszne !

  32. Karolina AA !!! Facet cie bije czy co? Z czym masz problem? Boli cie, ze ktos w przeciwienstwie do ciebie potrafi zaistniec !?

    By the way, super przepis!
    Pozdr.

    • Cześć Titu – nie róbmy afery i nie obrażajmy się wzajemnie, to niezbyt ładne.
      Ja sama nie znoszę, kiedy nagina się prawa autorskie, bo samemu nie ma się wiele do powiedzenia i drażni mnie wszechobecny bark jakiejkolwiek wiedzy o własnościach intelektualnych. Karolina mogła nie dostrzec przypisów dotyczących źródeł na Wikipedii, zdarza się.
      Tak czy siak, każdy z przepisów na tej stronie jest przeze mnie przygotowany i sprawdzony, często inspiruję się innymi blogami i korzystam z różnych źródeł, w sieci znajdzie się mnóstwo przepisów bardzo podobnych do „moich”. To nie grzech. JestPysznie.pl to strona o moich kulinarnych doświadczeniach, którymi postanowiłam dzielić się z innymi. Cieszę się, gdy ktoś może to doświadczenie przekuć na pyszny obiad dla siebie i swoich bliskich. Jeśli przepis podobny do mojego pojawi się na innym blogu, to dopóki nie będzie słowo w słowo przepisany z mojej strony, nie będę mieć z tego powodu problemu. Inspirujmy się wzajemnie, gotujmy i cieszmy się dobrym jedzeniem. Po prostu 🙂

      Cieszę się, że przepis przypadł Ci do gustu i dziękuję, za miłe słowa. 🙂
      Pozdrawiam ciepło!
      Iga

  33. Wszystkie sekrety, które Autorka przepisu podała, są „prawidłowo prawdziwie autentyczne”. Brawo! Tak, ten sos wymaga długiego uprażania suchego mięsa tak, aby oddało ono wodę i wysuszyło się na drobniutkie szaro-brązowawe kulki-wiórki, a następnie jak najdłuższego duszenia w sosie pomidorowym z odrobiną mleka i wina chianti. Na dzień następny – podobnie jak z polskim bigosem – ragu jest istotnie lepsze. Ponoć dobre gospodynie włoskie sporządzają duży gar tego sosu, a następnie codziennie, kiedy wydadzą głodomorom porcję, dorabiają cierpliwie tyle „nowego” sosu, ile ubyło „starego” i łączą całość, dusząc dzień w dzień po trochu ten rarytas…
    Pozdrawiam i jeszcze raz: BRAWO!

  34. Doskonały sos! Już jakiś czas szukałam przepisu, bo to co jadłam we włoskim domu (nieopodal Bolonii

  35. Aha, jeszcze jedno – precyzując: oczywiście uogólniłam pewne rzeczy odnosząc się do Twoich poglądów, a nie do tematu podanego przepisu.

  36. Hej. Ależ owszem, korzystanie z tych źródeł jest jak najbardziej normalne, ale czy sam plagiat jest legalny? Jak ja szukam inspiracji w kuchni i ostatecznie tworzę „coś swojego” na podstawie innych źródeł to „to coś moje” nie jest spisane słowo w słowo z tych źródeł i nie przeplatam tego jedynie swoimi komentarzami. Bez urazy, pozdrawiam.

    • Nie jestem urażona, absolutnie 😉 poszłoby mi w pięty z tym przepisem, gdybym faktycznie spisała go z Wikipedii, jednak tak jak wspomniałam, to mnie ktoś zrobił ten zaszczyt i tworząc hasło oparł się o moją stronę. Nie mam sobie nic do zarzucenia.

      W kwestii ścisłości, to prawda, plagiatowanie w dosłownym słowa znaczeniu nie jest fajne, aczkolwiek moim zdaniem nie da się splagiatować przepisu kulinarnego.
      Kiedy ja się czymś inspiruję, czy to jakimś blogiem, czy książką, rzadko kiedy nawet powtarzam przepis punkt po punkcie jak podano w źródle, testując go w kuchni. Niemal zawsze jest to więc moja wariacja na dany temat. Tym bardziej, jako że przepis kulinarny sam w sobie nie jest chroniony prawem autorskim, nie ma mowy o plagiacie. Co innego sposób jego zapisu.

      Pozdrawiam!
      Iga

  37. Poprawnie spisałaś przepis z Wikipedii na to swoje klasyczne bolognese. Pozdrawiam.

    • Cześć Karolina 😉 brawo za czujność. Tak sie składa, że było jednak dokładnie na odwrót. Ktoś, kto tworzył hasło w Wikipedii oparł się o mój przepis. Wystarczy zerknąć na przypisy, jakie zostały dodane do hasła.
      Zresztą, nawet gdyby było tak, jak mówisz, to same w sobie przepisy są na ogół bardzo wtórne, zwłaszcza te klasyczne. Nigdy nie kryję, że korzystam z wielu książek, blogów i stron internetowych, szukając inspiracji w kuchni. To jednak całkiem legalne i normalne, nie sądzisz?

      Pozdrawiam serdecznie
      Iga

  38. Właśnie gotuję 🙂 Tylko niestety żona jest uczulona na seler, musiałem z niego zrezygnować, mam nadzieję, że nie popsuje bardzo smaku. No i przeoczyłem mleko, aczkolwiek planuję dodać pół szklanki pół godziny przed końcem duszenia 🙂

    • Hej 🙂
      Mam nadzieję, że wyszło. Słyszałam, że niektórzy dodają właśnie mleko pod koniec gotowania i zmniejsza to znacznie kwasowość pomidorów, aczkolwiek ja jeszcze nie testowałam tej kolejności.

      Pozdrawiam ciepło
      I.

  39. Witam sos wyszedł bardzo dobry, ale mam zapytanie odnoście selera naciowego. Pokroiłam go w mała kostkę, podsmażyłam, dusiłam sos ponad 3godz a on nie jest miękki. Nie jest wprawdzie twardy, ale bardzo chrupiący. Czy on powinien być całkiem miękki? Jaka może być przyczyna??
    Pozdrawiam
    Sylwia

    • Hej Sylwia,
      seler naciowy już tak ma, że pozostaje jędrny i lekko chrupki po gotowaniu. Osobiście udaje mi się rozgotować selera naciowego tylko w rosole. 🙂
      Cieszę się, że smakowało 😉
      Polecam się na przyszłość.

      Iga

  40. Pychotka!!! nie jadlam smaczniejszego!!! Dziekuje bardzo za przepis☺

  41. Właśnie mleko i tagliatelle bardzo mnie dziwią ale ja jestem totalnym zerem w kuchni, nawet makaronu nie gotowałam i nie dorzucałam jakiegoś słoika knorra tylko jestem takim leniem że kupowałam z makaronem hahaha profi takie produkuje gotowe pyszniutkie 😛 może ominę to mleko ale resztę chyba spróbuje w końcu zrobić bo głupio 🙂

    • Hej Marcelina 🙂
      Spróbuj, warto, przekonasz się, że pyszniutkie to bardzo względne pojęcie i kiedy posmakujesz prawdziwego jedzenia, a nie tego przetworzonego przemysłowo do granic możliwości, nafaszerowanego chemią i wyprodukowanego z najgorszych jakościowo składników, Twoje podejście do tego co pyszne, a co zaledwie jadalne zmieni się diametralnie.
      Ten przepis nie jest bardzo skomplikowany, ale jeśli chcesz zacząć od czegoś mniej czasochłonnego i prostszego, wypróbuj ten przepis – jeśli nie masz doświadczenia w kuchni, będzie prościej się zabrać do gotowania. Choć to zupełnie inny sos, to również bardzo pyszny!

      Pozdrawiam serdecznie
      Iga

  42. Ja właśnie gotuję ten sos i jest w trakcie dwugodzinnego duszenia. Niestety nie miałem w domu czerwonego wina więc dodałem właśnie białe. Zastanawia mnie tylko, kiedy ten sos zgęstnieje bo póki co to wyszła trochę zupa z mięsem (aczkolwiek bardzo smaczna) 😀

  43. coś fantastycznego! zawsze robiłam bolognese „na szybko”, nierzadko używając gotowych mieszanek przypraw…ostatnio mnie naszło aby zrobić prawdziwy sos od A do Z, wynalazłam Twój przepis i co? sos ze sproszkowanej mieszanki nie dorównuje ani odrobinę temu, co się samemu upichci 😉 trochę było czekania, ale warto, warto, warto!!! dziękuję 😀

    • Kasiu, bardzo się cieszę, że sos wyszedł i przypadł Ci do gustu. Nie pozostaje mi nic innego, jak podpisać się obiema rękami pod Twoimi słowami – żadne gotowe proszki nigdy nie przebiją smaku prawdziwego jedzenia. A że przygotowanie trwa dłużej – cóż, to chyba poświęcenie, na jakie jestem gotowa bez względu na okoliczności.

      Pozdrawiam serdecznie 🙂
      Iga

    • Brawo Kasia! odkrywamy Świat! 😀

  44. a i te pomidory w puszcze to maja być pelati?

    • Hej Sylwio 😉
      Osobiście polecam surowy wędzony boczek. Jeśli natomiast chodzi o pomidory, pelati to po prostu pomidory w całości, bez skórki, w sosie własnym zamknięte w puszce. Jeśli użyjesz tych pokrojonych raczej nic to nie zmieni dla całokształtu potrawy.

      Pozdrawiam i życzę smacznego!
      Iga

  45. Witam, na pewno wypróbuje ten przepis, ale mam pytanie odnoście boczku – ma być wędzony parzony czy wędzony surowy?

  46. Bardzo dziękuję za ten przepis :-). Mnie mleko wcale nie zdziwiło, kiedyś dawno temu miałam okazję pracować u „włocha” i pamiętałam że zawsze do sosu dawał mleko 🙂
    Wyszło super dałam od siebie bazylię bo bez niej to nie to samo no i oczywiście śmietanę 30% to takie moje :-). Smacznie

  47. Szukalem dlugo przepisu na polskich stronach internetowych na prawdziwy bolognegnese az znalazlem.Sprobowalem i jest to cos pysznego,zupelnie cos innego od smietnikowych przepisow.

  48. Wygląda bardzo apetycznie. Chyba polecę wypróbować ten przepis, mniam 🙂

  49. I to sie nazywa prawdziwe bolognese! Ja zwykle podaje ten sos wlasnie z tagliatelle 🙂

  50. Nigdy nie dodawałam mleka do bolognese, choć resztę robiłam tak samo… Ale ten sos chodzi za mną już od paru dobrych dni i planowałam zrobienie go w przyszłym tygodniu, ale Twoje mleko tak mnie zaintrygowało, że chyba pojawi się już jutro 😉

    • Mnie to mleko podczas czytania o bolognese najpierw zdziwiło, nawet zastanawiałam się, czy nie zrezygnować z niego, ale postanowiłam jednak go użyć. Ciekawa jestem różnicy, więc pewnie ja z kolei zrobię następnym razem bez mleka. 🙂
      Mam nadzieję, że sobie ugotowałaś i Ci smakowało 🙂

      Pozdrowienia!

  51. Piękne zdjęcia apetycznego dania!
    Dziś dzień makaronu, warto byłoby przygotować coś podobnego 🙂

Masz ochotę? A może zjadłeś i ci smakowało? Daj mi o tym znać! Zostaw komentarz :)