Kapuśniak z kiszonej kapusty

Jak wiele razy wspominałam, nie znoszę zimy. Bure, smutne miesiące późnej jesieni i zimy są dla mnie zawsze czymś w rodzaju niezasłużonej kary. Oczywiście ta pora roku ma swoje uroki, jak choćby Gwiazdka lub pierwszy śnieg, który na chwilę przykrywa zimowy brud bielusieńką kołderką, a jednak na nic tak nigdy nie czekam, jak na pierwsze oznaki wiosny. Na wiatr, który zamiast przyprawiać o dreszcze, delikatnie muska odkryte głowy i plącze apaszki, pęczniejące w słońcu pąki drzew i krzewów, wyraźnie dłuższe dni… Przezimowałam jakoś – w niektórych kwestiach nieco próżnowałam, co widać, w innych wręcz przeciwnie… lecz to nie miejsce na…

Czytaj dalej